Witaj na mojej stronie Czytelniku!

Iwona Banach – Niedaleko pada trup od denata

INFORMACJE OGÓLNE

Autor: Iwona Banach

Tytuł: Niedaleko pada trup od denata

Liczba stron: 320

Wydawnictwo: Dragon

Kategoria: Komedia kryminalna

Tłumaczenie:

ISBN: 978-83-8172-225-4

OPIS

W jednym z małych miasteczek dochodzi do kilku niecodziennych wydarzeń. Najpierw na jednym ze spotkań autorskich, jeden z mężczyzn usiłuje udusić pisarza, gdyż jak twierdzi, przez niego, jego żona nienależycie się nim zajmuje, marnując czas na czytanie romansideł. Kilka dni później w domu kobiety, która ma obsesje na punkcie wszelakich końców świata, odkryto zwłoki innego pisarza. Zdawać by się mogło, że jeden niedoszły trup i jedno zabójstwo to zbyt wiele jak na małą mieścinę. Tymczasem w pobliskim pensjonacie ginie kolejna pisarka, która miała odbyć spotkanie autorskie w bibliotece.

Do akcji wkracza Mikołaj – tutejszy policjant, Magda – dziewczyna, która przyjechała do swojej ciotki Emilii, jej były chłopak Paweł – początkujący dziennikarz, liczący na napisanie dobrego artykułu i odzyskanie serca Magdy, a także miejscowe, starsze panie, które wierzą w istnienie demona siejącego zniszczenie wśród pisarzy.

Kto jest mordercą? Czy nastąpi koniec świata? Co wspólnego ma z tym były mąż Emilii? Trzeba jak najszybciej odnaleźć mordercę, by już nikomu nie stała się krzywda!

MOJE WRAŻENIA

O książce „Niedaleko pada trup od denata”, którą napisała Iwona Banach, nie wiedziałam kompletnie nic. Sięgnęłam po nią z uwagi na to, że została mi zaproponowana jej kontynuacja, która miała swoja premierę 17 czerwca. Czy było warto? Uważam, że tak. Poznałam bohaterów, z którymi zetknę się w kolejnym tomie, znam ich zachowania, odchyły od normy, czy też ich obawy.

Nie będę ukrywać, że dobrze bawiłam się przy tej powieści. Napisana lekkim piórem, przystępnym dla każdego językiem, może zainteresować niejednego czytelnika. Bohaterowie mają swoje cechy charakteru, które wyróżniają ich z tłumu randomów. Niektórzy mnie irytowali, drudzy bawili, jeszcze inni byli mi obojętni. Czasem prowadzone przez nich dialogi wyglądały tak, jakby zamiast mózgu, mieli siano w głowie. Następnie przyszedł ktoś z zapalniczką, podpalił to siano i nawet to im nie zostało.

Fabuła zaczyna się dosyć niepozornie. Grono pań czeka na autora romansów w miejskiej bibliotece. Gdy ten przychodzi, są nieco zawiedzione jego wyglądem, niemniej jednak kochają jego twórczość i są jego zagorzałymi fankami. Wśród nich znalazł się jednak jeden „fan”. Fan, który postanowił udusić pisarza za to, że przez twórczość takich osób jak on, jego żona nie gotuje mu obiadu, a zaczytuje się w romansach połykając jeden za drugim.

„Mężczyzna z widowni nie wytrzymał. Zawył jak ranny zwierz i skoczył. Zwalając filiżanki z niedopitą kawą, przewracając stolik i trącając kilka tłoczących się przed nim kobiet, rzucił się na autora. Zacisnął mu ręce na szyi i zaczął go dusić.”

Nieszczęśnika udało się uratować, jednak nie można tego powiedzieć o kolejnej osobie, tym razem w domu Emilii. Co zabawne, okazuje się, że był to dawny mąż właścicielki domu! Chciałabym się zatrzymać na chwilę przy osobie tej kobiety. Pani Emilia to ciotka Magdy, u której dziewczyna tymczasowo mieszka. Przez wszystkich uznawana jest za wariatkę, a to za sprawą jej ciągłych wierzeń we wszelakiego rodzaju końce świata. Każda teoria spiskowa, każda najdrobniejsza informacja o domniemanym końcu świata, jest przez nią brana całkowicie na poważnie.

Kobieta ma coś w rodzaju bunkra, w którym w razie konieczności, chce się ukryć i przeżyć najtrudniejsze chwile. To co się znajduje w środku, będzie opisywane dosłownie do końca książki i niejednokrotnie wprawić może czytelników zarówno w zaskoczenie, rozbawienie jak i przerażenie. Z całą pewnością, jeśli miałabym wskazać swoją ulubioną postać w tej książce, to byłaby to właśnie Emilia. Była to osoba odróżniająca się od reszty, mająca swoje zdanie i widząca radość w sytuacjach, które dla innych są piekłem na ziemi.

„Kupuję mnóstwo książek. Na zapas, żeby potem mieć co czytać, przecież jak dojdzie do końca świata, to nikt nie będzie srał się z wydawaniem książek, a ja uwielbiam czytać! Zwyczajnie robię zapasy. Mam sól, kaszę, konserwy, dlaczego nie miałabym mieć książek?”

Paweł również był postacią, którą można było szybko zidentyfikować i, tak jak w moim przypadku, znielubić. Pewny siebie, rozpoczynający karierę dziennikarza, myślał, że zdobędzie to, co chce za skinieniem palca. Często wpadał na głupie pomysły, a potem tłumaczył się z nich w tak niezdarny sposób, że momentami było mi go po prostu żal. Nie dopuszczał do siebie myśli, że Magda może go nie kochać. Ciągle wierzył, że dziewczyna do niego wróci, a on jak gdyby nigdy nic, łaskawie jej wybaczy i ponownie zostanie jej domowym pasożytem, który nic nie daje, za to bierze wszystko. Niekiedy Paweł kojarzył mi się z Lokhalterm z Harrego Pottera. Ta sama pyszałkowatość, ta sama przemądrzałość, a gdy przychodzi co do czego, to pierwszy ucieka.

Postacie są na prawdę dobrze wykreowane. Można się z nimi zżyć, poznać ich troszkę bliżej. Pomimo tej mrocznej otoczki jaką są tajemnicze zabójstwa pisarzy, nie czuje się tego klimatu grozy. Tragedie jakie się wydarzyły przeplatają się z zabawnymi sytuacjami bohaterów, a tych jest na prawdę sporo.

„Stojący dotąd pod ścianą Paweł dał się opatrzeć ratownikom medycznym, którym oko Pawła bardzo, ale to bardzo się nie podobało. Zresztą nie tylko oko…
– Jakaś choroba weneryczna chyba – skwitował jeden z nich. – I to strasznie inwazyjna! Trzeba być desperatem, żeby obnażać się w takim stanie!”

„Niedaleko pada trup od denata”, którą napisała Iwona Banach to książka pełna humoru. Czyta się ją przyjemnie i szybko. Język jest przystępny, zdarzają się słowa potoczne, które tylko dodają realizmu całej historii. Nie jest to pozycja, którą będzie się rozpamiętywać przez długie tygodnie, ale warto po nią sięgnąć, chociażby po to, by spędzić czas przy ciekawej lekturze!

Teraz mając wiedzę na temat tego, co działo się w pierwszym tomie, tym bardziej z przyjemnością sięgnę po jej kontynuację i jak tylko ją przeczytam, podzielę się z Wami moją opinia na jej temat.

OKŁADKA

To chyba pierwszy raz, gdy o okładce nie mogę napisać zbyt wiele, gdyż… mając wersję elektroniczną, nie posiadałam jako takiej grafiki. Posłużę się zatem obrazem książki, który można znaleźć chociażby wpisując tytuł w wyszukiwarkę Google.

Ilustracja ma jasno niebieskie tło. Widać na niej elementy powiązane z treścią, chociażby maszynę do pisania. Ofiarami w książce „Niedaleko pada trup od denata”, której autorką jest Iwona Banach, są sami pisarze, więc ten przedmiot jest jak najbardziej związany z fabułą. Ponadto jest też coś na wzór krwi oraz ten charakterystycznie narysowany człowieczek. Czcionka tytułu nie jest umieszczona w jednej linii, a na różnej wysokości. Jest czytelna i widoczna.

Grafika nie przyciąga jakoś specjalnie mojego wzorku, jednak niektórym może się przypodobać chociażby ze względu na delikatną kolorystykę.

MOJA OCENA

Fabuła: 4/5

Język: 5/5

Bohaterowie: 5/5

Zakończenie: 3,5/5

Wrażenia wizualne: 3/5

*Ocena ogólna: Warto przeczytać

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki na swoim blogu, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon!

*ocena ogólna jest oceną SUBIEKTYWNĄ a nie średnią arytmetyczną

5 1 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom na
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x