Witaj na mojej stronie Czytelniku!

Koncert Linkin Park – Południe vs Północ

Krótki wstęp

Koncert Linkin Park – Południe vs Północ
Taki wpis, opublikowałam dosyć dawno na swoim starym blogu, ale uważam, że nadal jest aktualny, więc czemu by nie wrzucić go tutaj?. Tekst ten poświęcony jest zespołowi Linkin Park. Pisałam go w momencie, gdy chłopacy ponownie mieli odwiedzić Polskę. Treść została delikatnie poprawiona, ale kontekst pozostaje ten sam. Jakie emocje mną wtedy targały? Przeczytajcie!

Tak było:

Własne zdanie jest ważne w życiu człowieka, oczywiście jeśli poprze się je odpowiednimi argumentami, a nie tylko „bo tak”. W dzisiejszym poście zajmę się kwestią całkowicie nie książkową, a mianowicie zespołem Linkin Park. Nie bójcie się. Nie będę Was przynudzać informacjami o nich, ale chcę przedstawić ludzi, którzy ich słuchają, lubią, a jednak coś ich dzieli.
Po wielu spekulacjach i plotkach, w końcu  podano oficjalną informację, że Linkini przyjadą do Polski. Szerokie grono osób było przekonane, że tym razem chłopacy wystąpią w Gdańsku. Szał Linkinowy hulał po fb i forum (do którego ja również należę) już od niedzieli. Wtorek miał być jedynie potwierdzeniem tego, że zespół zagra na pomorzu. No i stała się rzecz niespodziewana. Chłopacy faktycznie pojawią się w Polsce. W zakładanym przez każdego terminie, jednak co do miejscowości pomyliliśmy się o… no skromnie dobre 600 km, może ciut mniej. Ludzie pisali: „Jedziemy na koncert” „Moje miasto”, jednak były też komentarze typu „Znowu na południu Polski” „Dlaczego nie Gdańsk?”
No i zaczęła się słowna „przepychanka”. Nikt (póki co) nikogo mięsem nie obrzucał, jednak ludzie, którzy pojadą na koncert mieli wyraźny „problem” do tych co pisali, że mają za daleko i nie przyjadą…

Trochę się zdenerwowałam…

Wyjaśnijcie mi czy to takie trudne do zrozumienia, że ktoś nie ma możliwości przejechania przez całą Polskę? Może jest niepełnoletni, nie ma pieniędzy, lub rodzice go nie puszczą… a może ma chorobę lokomocyjną? Zanim dojedzie na miejsce zdąży się zrzygać 100 razy… Uwierzcie, sama to przechodziłam na każdej górskiej wycieczce i cały dzień był dniem wyrwanym z życiorysu. Pragnęłam jedynie się położyć i zasnąć… a trzeba było się włóczyć za pozostałymi, zwiedzać i znosić kolegów, którzy kopali w siedzenie, tak że wszystko co się zjadło automatycznie podchodziło pod gardło… to ma być dzień zapamiętany w pozytywny sposób, a nie – przyjechałem, porzygałem, poumierałem i czas do domu… NIE!  Boże!!! Czy ja jestem nie normalna czy ci ludzie? Dlaczego jedni nie rozumieją drugich? Tworzy się grupa osób, która za wszelką cenę pojedzie, by zobaczyć swoich idoli i grupa, która by chciała, ale ma na swojej drodze blokady, których nie jest w stanie pokonać, choćby na rzęsach stawała…
Przeczytałam komentarz „Znowu na południu Polski?” i odpowiedź „Narzekasz, że musisz przejechać pół Polski, a ja mam zamiar przyjechać z Londynu i nie widzę problemu. Jakbyś chciał to byś pojechał”
Krew mnie zalewa… każdy taki mądry… można w ten sposób podać przykład z dupy wzięty w stylu „Nie umiem śpiewać tak ładnie jak ona” a ktoś tej osobie odpisze „Przestań się nad sobą użalać! Jakbyś chciała to byś tak śpiewała” BULLSHIT! Ja rozumiem, że można wyuczyć się reguł matematycznych, można się nauczyć języka obcego, ale do cholery strun głosowych sobie nie pozmieniam… gdybym była w stanie, już dawno śpiewałabym w tonacji Christiny Aguilery, a nie ledwie co Patrycji Markowskiej…

Wracając do tematu…

Dobija mnie ten brak tolerancji, zrozumienia i jakby wsparcia, jakiejś pomocy. Jeśli czytam takowy komentarz, który sama bym napisała (ale z racji, że wiem co inni odpiszą to się powstrzymałam) to wolałabym dostać odpowiedź „Może za rok będą u Was” albo „Słuchaj jeśli chodzi o nocleg to ja Cię przenocuję”, ale nie! Człowiek musi od razu rozdziawić tą swoją niewyparzoną gębę i pojechać po całości, dobić człowieka, któremu żal, że po raz czwarty nie zobaczy kogoś kogo lubi, słucha i chciałby zobaczyć… najlepiej stwierdzić, że taka osoba jest słaba, boi się, nie jest odważna… ale najgorsze co może napisać to: „Co z Ciebie za fan?„.
Ktoś uczy się grać na gitarze przez 13 lat. Zna wszystkie chwyty, gra piękne piosenki. Pojawi się na konkursie i jury powie „To nie jest granie, a szarpanie strun bolesne dla uszu. Nie nadajesz się. Jesteś nikim. Zmień hobby” Boli? Boli!
Napisałam pod jednym z komentarzy na Facebooku, który zaczynali już hejcić coś takiego:
„Proszę Was, którzy czytacie komentarz Krzysztofa. Przestańcie pisać „Co za problem” „Dla chcącego nic trudnego”… nie każdy ma możliwości. W życiu są różne sytuacje i zrozumcie drugiego człowieka, że żal mu… bo znów nie będzie mógł pojechać ciut bliżej tylko znów przez całą Polskę. Nie dzielmy się i nie kłóćmy… gdzie nie spojrzę na podobny komentarz to sypie się hejt na tych, którym za daleko. Wy pojedziecie, przebędziecie setki kilometrów? W porządku. Niech Wam koncert zapadnie w pamięci. Niektórzy na prawdę nie mają jak się dostać i uważam, że w tej kwestii powinno się rozumieć człowieka, albo po prostu przemilczeć.”
Zgadzacie się ze mną? Czy to ja mam coś z deklem?

Podsumowując

Pisząc post „Koncert Linkin Park – Południe vs Północ”, chciałam Was poinformować, że w tym roku również nie zobaczę Linkinów. Za daleko. Nie mam jak dojechać, jest to wtorek więc dzień w pracy + choroba lokomocyjna i nie będę udawała jakiegoś bohatera. Ni chu***! Szczerze – boje się jechać tak daleko sama, a przecież specjalnie nikt ze mną nie pojedzie… Tracę powoli wiarę w całe to pomorskie gówno… Tu się nic nie dzieje… targi książki gdzie? W  Krakowie, wszelakiego rodzaje akcje gamingowe gdzie? Na południu oczywiście. Wszystko na co chciałabym pojechać jest w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie i Katowicach. Gdańsk, Szczecin i Bydgoszcz milczy… shit po całości! I gdybym miała gdzieś estetykę słowną tego bloga to w tym miejscu posypały by się chu***, kur***, je***, pier*** i wszelakiego rodzaju inne epitety. Mięso rzucałabym w lewo i w prawo, bo nie jestem zdenerwowana tylko wkur*** i krew mnie zalewa jak czytam tych wszystkich cwaniaczków, którzy mają możliwość pojechania na ten koncert DO RYBNIKA! DO RYBNIKA kurde! a ja mieszkam NA POMORZU!
Opanujcie się ludzie! To, że Wy macie możliwość nie znaczy, że inni ją mają! Nie musicie ich i mnie przy okazji pogrążać i oceniać. Wcale nie jesteście pod żadnym względem lepsi czy fajniejsi. Takie cwaniaczenie MOIM ZDANIEM oznacza Waszą małostkowość i pustkę we łbie, za przeproszeniem… czasami lepiej przemilczeć pewne sprawy niż się wypowiedzieć i tym samym zrobić przykrość drugiej osobie.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Własne zdanie z Waszej strony mile widziane możecie się ze mną zgadzać lub nie. Wysłucham Waszych opinii – ja w porównaniu do niektórych (NIEKTÓRYCH NIE WSZYSTKICH) nie wyjadę z głupim komentarzem. Każdy ma swoje racje, które uważam trzeba uszanować.

Jakie Wy macie zdanie?

W tamtym czasie byłam ogromnie wzburzona. Pisząc post zatytułowany „Koncert Linkin Park – Południe vs Północ”, chciało mi się płakać, krzyczeć i wyć do księżyca. Prawdopodobnie do końca życia będę żałować, że nie pojechałam do Warszawy na ich koncert kiedy miałam okazję zabrać się z bratem… Niestety czasu nie cofnę. Chester nie żyje, chłopacy powoli zbierają siły…
Do dziś ubolewam nad tym, że tak mało ciekawych imprez dzieje się na Pomorzu. Rok temu odbyły się pierwsze Gdańskie Targi Książki. Są bardzo kameralne, ale jednak to pierwsze targi, na których miałam okazję być, z czego jestem zadowolona. Mam nadzieję, że nie tylko pod względem literackim, ale i muzycznym zacznie się dziać coś ciekawego. Mamy przecież piękne stadiony, mamy miejsca odpowiednie, by zorganizować coś fajnego. Czemu z tego nie korzystamy? Czemu ta biedna północ Polski jest tak uboga w eventy, na które muszę jeździć na drugi koniec kraju? Może kiedyś będzie lepiej. Może… ale nie mam pewności.
0 0 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom na
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
qb60
qb60
1 rok temu

Ładnie napisane, ale 600 km jest naprawde taki duży problem? O_o

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x