Witaj na mojej stronie Czytelniku!

Paweł Fleszar – Powódź

INFORMACJE OGÓLNE

Autor: Paweł Fleszar

Tytuł:  Powódź

Liczba stron: 209

Wydawnictwo:  Księży Młyn Dom Wydawniczy

Kategoria:  Kryminał

Tłumaczenie:

ISBN:   978-83-7729-503-8

OPIS

Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Pozostawia po sobie list pożegnalny, na którego odwrotnej stronie widnieje zdjęcie dziewczyny, prawdopodobnie Zuzy, której nijak nie można nigdzie odnaleźć. O jego śmierci dowiaduje się dawny przyjaciel Kris, z którym spędził swoje dzieciństwo. Mężczyzna postanawia dowiedzieć się, co tak na prawdę wydarzyło się w Krakowie. Jako zawodowy żołnierz, kilka szczegółów nie układa mu się w jedną konkretną całość. Kris wyjeżdża do miasta Kraka, zostawiając w domu żonę z synkiem i przeprowadza samodzielne śledztwo w sprawie śmierci Kuby.

Mężczyzna nie jest świadomy tego, jak niebezpieczne jest interesowanie się tą sprawą. Na domiar wszystkiego, w dochodzeniu pomaga mu dwójka nastolatków, którzy również będą narażeni na wielkie niebezpieczeństwo. Czego dowie się Kris? Dlaczego Kuba popełnił samobójstwo i czy to na pewno jest dawny przyjaciel naszego głównego bohatera? Co z tym wszystkim będzie miała wspólnego zbliżająca się do miasta tytułowa powódź? Czasu na rozwikłanie tej zagadki jest coraz mniej!

MOJE WRAŻENIA

Bardzo się cieszę, że po raz kolejny stykam się z twórczością pana Pawła i mogę widzieć jak jego warsztat pisarski się poprawia oraz mogę Wam tutaj nieco opowiedzieć o tej książce. Dostrzegam wiele różnic pomiędzy „Powodzią”, a debiutem autora – „Wyśnioną jedenastką”, którą miałam przyjemność zrecenzować jeszcze na moim starym blogu. Przede wszystkim „Powódź” została wydana w wersji papierowej przez wydawnictwo Księży Młyn Dom Wydawniczy, zaś „Wyśniona jedenastka” była udostępniona przez autora w wersji elektronicznej dla tych, którzy chcieli zapoznać się z treścią książki – głównie dla blogerów. Widzę również duży progres w samym przedstawianiu historii. Byłam ogromnie ciekawa, czy Paweł Fleszar w swojej książce „Powódź”, zrobi postępy i weźmie sobie do serca uwagi czytelników swojej debiutanckiej pozycji, gdzie troszkę pogubiłam się w fabule. Przyznać trzeba, że tę książkę czytało mi się o wiele łatwiej, a co za tym idzie, przyjemniej i z większym zrozumieniem.

Zacznijmy jednak od początku. W opisie przedstawiłam Wam pokrótce czego możecie się spodziewać po tej lekturze. Naszym głównym bohaterem w książce zatytułowanej „Powódź”, która napisał Paweł Fleszar, jest zawodowy żołnierz Kris. Jednak nie spodziewajcie się z jego strony brawurowych akcji. Wywnioskowałam, że mężczyzna ma swoje lata, dopadają go różne choroby i oznaki starzenia się, ale jest na tyle sprawny fizycznie, by poprowadzić własne śledztwo w sprawie śmierci swojego dawnego przyjaciela.

„Jak co wieczór łyknął pół tabletki noliprelu, dzięki któremu nie miał ciśnienia sto pięćdziesiąt, sto sześćdziesiąt, skaczącego do stu osiemdziesięciu. Ale sikał częściej i czasem  robił się śpiący w trakcie dnia, gdy przysiadł gdzieś lub się położył.”

Przyjeżdżając do Krakowa, na swojej drodze spotyka siedemnastoletnią Marikę, która skradła moje serce. Połączenie starszej osoby, nie za bardzo orientującej się we współczesnym świecie i zwariowanej nastolatki nie zwracającej uwagi na możliwe niebezpieczeństwo, było dla mnie połączeniem idealnym. Oboje dopełniali się charakterem. To co Kris uważał za niebezpieczne, Marika traktowała jak dobrą zabawę.

Ciekawym elementem było również wplecenie w tekst artykułów z lokalnych gazet. Mogliśmy z nich wyczytać o panujących warunkach atmosferycznych w Krakowie, zbliżającej się powodzi, czy też Darknecie. Artykuły te wyglądały faktycznie jak wycinki z gazet i zawsze przed nimi widniała kartka z kalendarza. Jakby autor chciał podkreślić dzień w którym toczyła się akcja.

Widać w tym wszystkim styl pisarza. Jego drobnostkowość, dbałość o detale, chęć przedstawienia historii czytelnikowi jak najlepiej. Niestety czasem przy połączeniu tego z dialogami nie wychodziło to najlepiej. Bywały momenty, że nie za bardzo wiedziałam gdzie się znajduję, dlaczego i z kim dana postać rozmawia.

Historia ma swój potencjał. Samo zestawienie dwóch pokoleń niebywale mnie interesowało i zdecydowanie Marika wraz z Krisem byli jednym z większych atutów tej pozycji! Bywały momenty, że fabuła mocno mnie wciągała. Byłam ciekawa gdzie prywatne śledztwo Krisa go doprowadzi. Czego się dowie, jakich ludzi spotka na swojej drodze. Czy będą dla niego życzliwi, czy wręcz przeciwnie. Ponadto znajomości Mariki i jej rozeznanie w terenie sporo pomogły w rozwiązaniu zagadki, a przynajmniej w ujawnieniu kilku faktów.

„Krisa tak zaskoczyło i ucieszyło znalezienie śladów Zuzy, że nawet nie spytał Mariki, jakim sposobem ona, siedemnastoletnia licealistka, ma telefon do menadżera parku rozrywki.”

„Powódź”, którą napisał Paweł Fleszar ma swoje dobre i złe strony. Czasami czytałam jeden fragment i zastanawiałam się czy autor zapomniał, co pisał wcześniej, że popełnia takie błędy. Jakie miłe było moje zaskoczenie, gdy po danej akcji, wszystko zostało wyjaśnione.

Przeklinałam wszystkich pisarzy i pisarki, które z niewyjaśnionych dla mnie powodów, umiejscawiają swoje postacie w erotycznych scenach mimo że na początku jasno jest napisane iż posiadają rodziny, dzieci, partnerów. Przez cały okres trwania łóżkowych scen pytałam samą siebie dlaczego z Krisa taki osioł, że nawet nie myśli o własnym synu i czekającej na niego w domu żonie. Odpowiedź przyszła w kolejnym rozdziale i chociaż według mnie, ma ona jakąś argumentację, to wolałabym by autorzy, nie tylko pan Paweł, nie traktowali swoich bohaterów jak lecące na wszystko i wszystkich mięso armatnie, które później poskłada się do kupy i będzie żyło jakby nigdy nic się nie stało.

Podsumowując, fabuła była interesująca. Akcja rozgrywała się w Krakowie – mieście, do którego chciałabym kiedyś wrócić i ponownie zobaczyć na własne oczy. Poprzechadzać się tymi samymi uliczkami, co bohaterowie tej książki, ujrzeć to wszystko jeszcze raz. Zdecydowanie pozycja ta mimo że jest kryminałem to ma w sobie humorystyczne elementy, co w głównej mierze zawdzięczamy Marice. Ta dziewczyna wprowadziła do treści powiew świeżości, młodości, dzięki niej lektura stała się przyjemniejsza i bywały momenty, że uśmiechałam się pod nosem. Paweł Fleszar w swojej książce „Powódź” nie używa wysublimowanego słownictwa. Czuć tutaj prostotę, zwyczajność, bywa że postacie rzucają przysłowiowym mięsem przez co historia nabiera realnego kształtu, mogłaby dziać się na prawdę.

„- Zapewne, ale oni nazywają to fochem – uciął policjant. – Przeżywam coś takiego częściej niż deszcz w tym tygodniu. I tak jak z deszczem, trzeba przeczekać. Za to ciebie mogę zjebać od ręki.”

Nie mam zbyt dużo uwag, a przynajmniej tak mi się wydaje. Wątek fabularny był interesujący. Rozwijał się z kartki na kartkę, postacie były fajnie wykreowane, język jakim posługiwał się autor, był czytelny i przejrzysty. Oczywiście nie jest to lektura znakomita. Ma swoje niedociągnięcia, a jednym z największych uważam, że jest kulminacyjna scena. Moment w którym spodziewałam się fajerwerków, ognia, być może krwi. Jakiejś walki, dynamicznej akcji, okazał się być rozwiązany w przeciągi kilku chwil. W tym momencie,  spodziewałam się, że Krisowi będzie najtrudniej, a okazało się, że sprawa została zakończona w mgnieniu oka. Jakby autor nie potrafił wymyślić czegoś, co mogłoby wprawić czytelnika w dreszcz. To właśnie w tej, jakby się wydawało, końcowej akcji, byłam najbardziej rozczarowana. Według mnie wątek ten miał ogromny potencjał. Mógł się świetnie rozwinąć. Można tam było wymyślić na prawdę genialną fabułę, a pan Paweł uciął wszystko dosłownie w sekundę.

” – No i co ja mam z wami teraz zrobić? – Pokręcił głową Nawrocki, gdy tak stali we czwórkę, drżąc i ociekając wodą.”

Czy naszemu głównemu bohaterowi uda się rozwikłać zagadkę śmierci przyjaciela? Czy Marika, jej znajomi i Kris będą w niebezpieczeństwie? Dlaczego  autor przez cały czas karmi nas informacjami o możliwości podtopienia Krakowa? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć, będziecie musieli sięgnąć po „Powódź”, którą napisał Paweł Fleszar. Uważam, że być może nie jest to kryminał z pierwszych top 10 znajdujących się w Empiku, ale  warto dać autorowi szansę i przekonać się czy to co napisał, jest godne uwagi. Czy polecam? Wydaje mi się, że w tej kwestii nie mogę nic doradzić. Książka nie jest zła, jednak by szczerze ją polecić, potrzebuje czegoś więcej niż charyzmatycznej nastolatki i dobrego pomysłu na fabułę.

Osobiście ciesze się, że mogłam sięgnąć po kolejne dzieło autora i zobaczyć jak jego warsztat pisarski się poprawia, jak z książki na książkę staje się dobry w tym czym się zajmuje. Jeśli na horyzoncie pojawi się kolejna pozycja od tego autora, to prawdopodobnie sięgnę po nią by móc kolejny raz mile się zaskoczyć, jaki progres osiągnął pisarz.

OKŁADKA

Mroczny klimat, tak samo jak treść książki. Ciemna ilustracja ukazująca prawdopodobnie Kraków i Wisłę może wprowadzić czytelnika w lekki dreszczyk emocji, ale z drugiej strony też odrzucać. Osobiście nie przepadam za tak mocno, ciemnymi grafikami, gdzie ledwo widać cokolwiek, jednak zdaję sobie sprawę, że wśród czytelników mogą się znaleźć miłośnicy tego typu zdjęć. Tytuł książki jest czytelny, duży, a litery delikatnie wypukłe, tak samo jak imię i nazwisko autora.

Pomimo swojej mrocznej strony wizualnej, muszę przyznać, że jest ona w pewien sposób estetyczna. Wiele jasnych, jaskrawych książek ma na swoich okładkach tak napaćkane, że nie da się tego oglądać. Tutaj wieczorny krajobraz wprawie w pewien stan wyciszenia, skupienia. Patrząc na tę okładkę, może się komuś zrobić zimno. Wygląda to jak zdjęcie robione późną jesienią, kiedy temperatury niebezpiecznie zbliżają się do zera.  Sama nie zwróciłabym uwagi na okładkę. Jeśli ktoś jednak lubi takie grafiki to może dzięki temu sięgnie po tę pozycję i przeczyta coś co może się mu spodobać?

MOJA OCENA

Fabuła: 4/5

Język: 5/5

Bohaterowie: 5/5

Zakończenie: 3/5

Wrażenia estetyczne: 3/5

*Ocena ogólna: Nie polecam, nie odradzam

*ocena ogólna jest oceną SUBIEKTYWNĄ a nie średnią arytmetyczną

0 0 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom na
guest
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments